Jak śpiewać bez tremy

Skuteczny sposób na tremę

Cześć, dzisiaj opowiem Ci o skutecznym leku na tremę. Leku, który możesz zażywać bez ograniczeń, który jest całkowicie darmowy i który nie wywołuje żadnych niepożądanych skutków ubocznych.

Leku, który już zawsze będziesz miał przy sobie i dzięki któremu łatwiej poradzisz sobie ze wszelkimi problemami, która napotkasz w trakcie swojego życia.

Jednak zanim to zrobię, podzielę się z Tobą pewną koncepcją, która mnie osobiście bardzo pomogła w walce z tremą.

Mam na myśli to, że wszyscy żyjemy w dwóch równoległych światach. W świecie zewnętrznym (tym, który nas otacza) i wewnętrznym (emocjonalnym) – tym, który w nas.

Każdy z tych światów rządzi się swoimi prawami i zasady obowiązujące w jednym świecie, często nie sprawdzają się w drugim.

Aby Ci to zobrazować, posłużę się przykładem.

Człowiek, któremu ktoś przystawi pistolet do głowy, wykona praktycznie każde polecenie napastnika, bo będzie się bał o swoje życie. Podniesie ręce do góry, odda swój portfel, czy przesunie się pod ścianę.

Ale co, jeśli napastnik zagroziłby, że go zastrzeli, jeśli nie przestanie się bać? Czy człowiek ten będzie w stanie w jednej chwili przestać się bać? Nie bardzo. Mimo, że od tego będzie zależało jego życie, człowiek nie będzie w stanie przestać się bać.

A to dlatego, że strach jest częścią świata wewnętrznego, w którym obowiązują inne prawa, niż w świecie zewnętrznym.

Często mężczyźni, używając logicznych argumentów, starają się przekonać kobietę, że powinna się z nimi związać. Chwalą się swoimi zarobkami, rzeczami, które posiadają i zapewniają o swoich najszczerszych intencjach. Nie rozumieją, że używając taktyk ze świata zewnętrznego nie zdołają rozpalić w kobiecie uczuć, które są częścią świata wewnętrznego.

Tak jak nie można nikogo zmusić, żeby się nie bał, tak nie można nikogo nakłonić do miłości.

Trema jest częścią świata wewnętrznego, dlatego nie można sobie powiedzieć – ok, a teraz nie będę się bał – i przestać się bać.

Co więcej, im bardziej starasz się nie bać, tym intensywniej myślisz o lęku i tym bardziej się boisz.

Im bardziej starasz się opanować te wszystkie symptomy, które masz na scenie, tym bardziej się one nasilają.

Upór i silna wola w przypadku tremy zupełnie się nie sprawdzają i im bardziej będziesz się jej opierał, tym większą będziesz dawał jej moc.

To tak jakbyś chciał ugasić pożar benzyną. Osiągniesz skutki odmienne od zamierzonych.

Co zatem robić, żeby pozbyć się tremy? Co to za lek, o którym pisałem na początku?

Ten lek to AKCEPTACJA.

Paradoksalnie, aby poradzić sobie z tremą, musisz ją zaakceptować.

Musisz przestać wytwarzać opór i pogodzić się z tym, że ją masz, a następnie ze spokojem wejść w ogień swojego lęku i zaakceptować to, że spłoniesz.

Zamiast walczyć z tremą, zaakceptuj ją. Zamiast się jej opierać, pozwól jej być. Zamiast być na siebie wściekłym i się obwiniać, wybacz sobie i zaakceptuj się razem z tremą.

Aby pokonać wroga w świecie zewnętrznym, musisz z nim walczyć. Aby pokonać go w świecie wewnętrznym, musisz się poddać.

Akceptując lęk, zabierasz mu władzę, jaką ma nad Tobą. Pozbawiasz go paliwa.

Trema żywi się Twoim sprzeciwem, Twoją złością, Twoją walką.

Kiedy odetniesz ją od pożywienia, to zacznie się zmniejszać.

Realizuj swoje marzenia i akceptuj to, że trema będzie Ci towarzyszyć, przynamniej jeszcze przez jakiś czas.

Zaakceptuj to, że się boisz i nie obwiniaj się za to. Każdy człowiek się czegoś boi i nie ma w tym nic wstydliwego.

Zaakceptuj swoje słabości i podejmij działanie. Nie na przekór swoim lękom, ale razem z nimi.

Kiedy zaczniesz robić to, czego się boisz, zaczniesz się na to znieczulać.

Wyobraź sobie, że idziesz do kina na najstraszniejszy horror, jaki kiedykolwiek nakręcono, taki że gdy widzisz go za pierwszym razem, to zasłaniasz oczy i żałujesz, że w ogóle się zdecydowałeś się go obejrzeć.

Ale co jeśli ktoś kazałby Ci obejrzeć ten horror 30 razy z rzędu? Jestem pewien, że już po kilku wyświetleniach jedyne co byś odczuwał to znudzenie, a dramatycznym scenom na ekranie towarzyszyłby Twoje sporadyczne ziewnięcia. W końcu pewnie poszedłbyś spać.

Film się nie zmienił, to wciąż najstraszniejszy horror na świecie, ale Twój mózg już go poznał i się do niego przyzwyczaił, a co za tym idzie, przestał na niego reagować.

Zaakceptuj swoją tremę i pogódź się z tym, że będzie Ci towarzyszyć w realizowaniu marzeń.

Zacznij robić rzeczy, których się boisz. Nie musisz od razu wskakiwać na głęboką wodę – wybierz coś łatwego, jak np. zaśpiewanie w grupie na karaoke, czy prywatny występ dla koleżanki.

Stopniowo oswajaj się z tremą, a pewnego dnia zauważysz, że już jej nie ma.

Kiedy następnym razem będziesz wychodził na scenę i w Twoim ciele zaczną pojawiać się różne odczucia, to powiedz sobie znudzonym głosem – och, znowu te same reakcje, ciągle to samo, dałbyś mi coś nowego, to naprawdę wszystko co masz?

Możesz też spróbować wyprzedzić tremę i samemu wymusić reakcje – tak, teraz chce się zrobić czerwony jak burak, bo kocham ten odcień na mojej twarzy i chcę się spocić jak dzika świnia o tak, no już! I ręce mają się zacząć trząść, ale nie tak jak ostatnio, jakbyś chciał, a nie mógł, ale tak wiesz, żebym strącił statyw ze sceny! No dawaj! Pokaż na co Cię stać! Zauważysz, że o wiele trudniej jest się bać, kiedy sam tego chcesz.

Jeszcze jedno. Na scenie nie skupiaj się na tym, żeby się podobać, czy komuś zaimponować. Skupiaj się na tym, żeby być prawdziwy. Zaakceptuj swoja tremę i bądź autentyczny w tym co robisz.

Odczuwanie lęku to nic złego. Za każdym razem, kiedy zamiast z nim walczyć akceptujesz go i działasz, udowadniasz sobie i całemu światu, że jesteś bohaterem.

Tyle na dzisiaj! Z góry dziękuję z Twój komentarz, który dużo dla mnie znaczy 🙂 Wszystkiego dobrego!

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

2 Comments

  1. Dziekuje bardzo, chociaz trudno mi jest zaakceptowac wlasnej siebie. Czasami jest tak ze nie mam tremy i bez problemu moge czytac w kosciele publicznie ale czasami mam taka treme poniewaz nie robie tego przez dluzszy czas. Jesli chodzi o spiew jeszcze sie nie odwazylam spiewac publicznie, bo sie boje ze zle zaspiewam. I to jest to ze musze zaakceptowac wlasna siebie, bo inaczej sie nie przelamie. Moze zaspiewac ze znajoma, bo ona nie raz zapraszala mnie zebym pojechala z nia na wystep. Tylko nie mam odwagi, co moge w tej sytuacji zrobic?