/ / Mechanizm działania tremy
Trema

Mechanizm działania tremy

„Jeśli znasz siebie i swego wroga, przetrwasz pomyślnie sto bitew. Jeśli nie poznasz swego wroga, lecz poznasz siebie, jedną bitwę wygrasz, a drugą przegrasz. Jeśli nie znasz ni siebie, ni wroga, każda potyczka będzie dla Ciebie zagrożeniem.”

Sun Tzu

Cześć, zakładam, że bardzo dobrze wiesz czym jest trema, bo pewnie wiele razy jej doświadczyłeś. Dzisiaj jednak przyjrzymy się jej z innej, możliwe, że dla Ciebie zupełnie nowej, perspektywy.

Kiedy żyjesz w Matrixie, to nie możesz zobaczyć jak on jest skonstruowany. Musisz z niego wyjść i popatrzeć na wszystko z zewnątrz.

To właśnie dzisiaj zrobimy w odniesieniu do tremy.

Jako ludzie, z natury boimy się tego co inne, nieznane i niezrozumiałe. Nasze mózgi bardzo nie lubią sytuacji, w których trudno przewidzieć co się wydarzy, bo zawsze może wydarzyć się coś, co zagrozi naszemu przetrwaniu.

W kontekście tremy czy fobii, często używa się określenia „lęk przed lękiem”. Oznacza to, że nie boimy się już tylko tego, że nie zaśpiewamy jak należy, ale również samej reakcji lękowej – tego, że znowu utracimy kontrolę nad własnym ciałem, że znowu będzie się z nami działo coś, nad czym w żaden sposób nie będziemy mogli zapanować… I że wszyscy to zobaczą.

Lęk ten jest dodatkowo wzmacniany przez fakt, że większość ludzi tak naprawdę nie wie czym jest reakcja lękowa.

Jest to dla nich jakaś złowroga, obezwładniająca siła, która przychodzi nie wiadomo skąd i niczym demon przejmuje władzę nad ciałem.

Dlatego jedną z pierwszych rzeczy, jakie musisz zrobić, aby pozbyć się silnej tremy, to dowiedzieć się czym ona właściwe jest. Musisz dobrze poznać swojego wroga.

Wróg, o którym wiemy wszystko, staje się przewidywalny, a przez to mniej straszny.

Trema to nic innego jak pewien proces, który można sobie podzielić na etapy. I to właśnie zrobimy.

ETAP PIERWSZY – MYŚLI

Aby wystąpiła reakcja lękowa, coś musi ją uruchomić. Musi być jakiś zapalnik, jakiś bodziec, który rozpocznie cały proces.

W przypadku lęku tymi bodźcami są myśli, do których zaliczamy dialogi wewnętrzne, wyobrażenia i wspomnienia.

Tym właśnie lęk różni się od strachu, który odczuwamy w obecności realnych zagrożeń – np. kiedy spotykamy w lesie jadowitego węża.

tremalekstrach

Trema to lęk, który uruchamiamy za pomocą myśli. Z tym, że nie mogą to być byle jakie myśli. To muszą być myśli, w które jesteś w stanie uwierzyć.

Na przykład mógłbyś pomyśleć, że w czasie występu nagle wbiegnie na salę agresywny hipopotam, który zacznie wszystko niszczyć i tratować ludzi.

Raczej nie uwierzysz w to, że taki scenariusz może mieć miejsce i taka myśl Cię nie wystraszy.

Co innego, gdy pomyślisz o tym, że znowu zrobisz się czerwony i wszyscy to zauważą, że znowu zapomnisz tekstu i się skompromitujesz, że znowu będziesz fałszował i tym razem już na pewno wylecisz z kapeli…

W te myśli jesteś w stanie uwierzyć…

Przykładowe bodźce myślowe:

  • Dialog wewnętrzny: „Co jeśli zapomnę tekstu i wszyscy będą się śmiali?” (mówisz do siebie w myślach)
  • Wyobrażenie: „Stoję na scenie i jestem cały czerwony, zapominam tekstu, słyszę jak ludzie buczą na widowni…” (wyobrażasz sobie przyszłość)
  • Wspomnienie: „Pamiętam ostatni nieudany koncert, to była totalna porażka, strasznie się wtedy czułem…” (wspominasz przeszłe zdarzenia)

Czasem trema wywoływana jest również przez bodźce zewnętrzne, na zasadzie warunkowania (poczytaj w sieci o eksperymentach z psami Iwana Pawłowa)

Przykładowo, Twój mózg mógł skojarzyć publiczną kompromitację z przebywaniem na scenie i teraz ilekroć wyjdziesz na scenę, to automatycznie zaczniesz odczuwać lęk. W tym wypadku scena będzie bodźcem.

ETAP DRUGI – ALARM

Kluczowym elementem biorącym udział w tym całym procesie jest ciało migdałowate.

Jest to część mózgu, która przez cały czas analizuje spływające do niej informacje i wyłapuje te, które świadczą o istnieniu potencjalnego zagrożenia.

Ciało migdałowate decyduje o tym, czy się boisz, czy nie (ludzie z uszkodzonym ciałem migdałowatym nie odczuwają strachu).

To taki strażnik, który jak tylko uzna, że grozi Ci niebezpieczeństwo, to wciska wielki czerwony guzik z napisem ALARM.

Ciało migdałowate w ułamku sekundy wyłapuje bodziec, czyli naszą „tremotwórczą” myśl i uruchamia alarm.

Ten strażnik działa niezależnie od nas, dlatego nie możemy tak po prostu zdecydować, że nie będziemy się bać. Jeśli odczuwasz lęk, to nie możesz się za to obwiniać. Tego procesu nie da się opanować siłą woli.

ETAP TRZECI – REAKCJA WALKI LUB UCIECZKI

Reakcja walki lub ucieczki to reakcja uruchamiana przez ciało migdałowate w odpowiedzi na bodziec świadczący o zagrożeniu.

To właśnie w czasie tej reakcji Twoje nadnercza wydzielają adrenalinę i noradrenalinę, czyli hormony, które powodują te wszystkie „super pomocne” przy śpiewaniu symptomy, jak np. wydzielanie malej ilości gęstej śliny, napięcia mięśniowe czy drgawki.

W przypadku realnego zagrożenia ta reakcja jest super, bo może uratować Ci życie.

Żołądek i jelita przestają pracować, a krew z narządów wewnętrznych odpływa do mięśni (stąd ten ucisk w brzuchu) – dzięki temu w jednym momencie stajesz się silniejszy i szybszy, aby skuteczniej walczyć i uciekać.

Twoje serce zaczyna szybciej pracować, zwiększa się ciśnienie krwi, wzrastają poziomy cukru i tłuszczu, aby dostarczyć organizmowi dodatkowej energii.

Zwiększa się też krzepliwość krwi, na wypadek gdybyś został ranny.

Problem w tym, że Ty wcale nie walczysz z 10 uzbrojonymi po zęby ninja, ani nie skaczesz z płonącego helikoptera na dach budynku…

Nie. Ty stoisz na scenie i czujesz, że coś niedobrego dzieje się z Twoim ciałem.

Dostałeś mnóstwo dodatkowej energii i nie masz jej jak zużyć.

Czujesz ucisk w brzuchu, Twój oddech staje się płytki, gardło zasycha, a ręka w której trzymasz mikrofon zaczyna się trząść.

Zaczynasz śpiewać…

ETAP CZWARTY – ZACHOWANIE

Już po koncercie.

Znowu nie poszło Ci najlepiej. Zaschło Ci w gardle, głos zaczął się trząść i zafałszowałeś w kulminacyjnym momencie piosenki.

Teraz siedzisz w domu i rozpamiętujesz to, co się wydarzyło. Kolejne wydarzenie potwierdziło to, co już wiesz od dawna – że nie masz szans pozbyć się tremy i nigdy nie zostaniesz sławnym wokalistą.

Ta myśl Cię dobija i nie masz ochoty na nic. Ani na treningi, ani na próby… To śpiewanie to raczej nie dla mnie – myślisz.

Kolejne negatywne doświadczenie utrwaliło przekonania, jakie masz na swój temat. Że nie jesteś dość dobry, że się nie nadajesz, że nigdy Ci się nie uda, że nie masz szans na sukces itd.

Te przekonania wpływają teraz na Twoje zachowanie.

Już nie chce Ci się regularnie ćwiczyć, bo co z tego, że w domu śpiewasz przyzwoicie, skoro na scenie i tak dasz ciała.

Nie szukasz już nowego zespołu, bo wiesz, że po pierwszym koncercie i tak Cię wywalą.

Zaczynasz unikać sytuacji, w których mógłbyś dostać szansę na kolejny występ, przecież i tak byś ją zmarnował.

To wszystko za sprawą przekonań, czyli myśli, w które uwierzyłeś.

Myśli, które dla Ciebie są prawdziwe.

Jak już pisałem, ten element wiary jest tu kluczowy.

Myśli, w które nie wierzysz nie są w stanie „wystraszyć” ciała migdałowatego i spowodować reakcji lękowej.

Kojarzysz kreskówkę Johnny Bravo? Co jeśli w głowie Johnnego, jakimś cudem, pojawiłaby się myśl, że kiepski z niego uwodziciel i żadna dziewczyna się z nim nie umówi?

Nic!

Johnny w życiu by w tę myśl nie uwierzył i na pewno nie obawiałby się, że jego życie towarzyskie legnie w gruzach.

W końcu to Johnny. W swoim mniemaniu ma najlepszą fryzurę w mieście i bicepsy, którym nie oprze się żadna „turkaweczka”.

Myśl, mimo że potencjalnie negatywna i szkodliwa, nie miałaby na niego żadnego wpływu.

Już widzisz jak to działa?

Myśli, w które wierzysz straszą Twoje ciało migdałowate, które, aby Cię chronić, uruchamia reakcję walki lub ucieczki, która z kolei psuje Ci występ i to z kolei sprawia, że jeszcze bardziej utwierdzasz się w tym, że te myśli są prawdziwe…

trema-mechanizm

Kiedy znowu udaje Ci się zmotywować, żeby wyjść na scenę i zaśpiewać, to „zabawa” zaczyna się od nowa.

Każdy kolejny koncert to dla Ciebie traumatyczne wydarzenie, które odbiera Ci wiarę we własne możliwości. Coraz rzadziej wychodzisz na scenę, aż w końcu dajesz sobie spokój. Niech inni się męczą.

Tylko że wcale nie musi tak być. Z tego błędnego koła można się wyrwać. Koncertowanie może być dla Ciebie czymś przyjemnym, czymś, co daje radość i satysfakcję, nawet jeśli teraz napawa Cię lękiem.

Właśnie pozbawiliśmy tremę jej największej broni – aury tajemniczości i nieprzewidywalności.

Już wiesz co to jest trema i jak działa. Już rozumiesz, z czym masz do czynienia. Wiesz, że trema to tylko proces, który za każdym razem działa tak samo i nie jest w stanie Cię niczym zaskoczyć.

Czasem, aby osłabić działanie tremy, wystarczy opisać na głos to, co się z nami dzieje:

„A tak, teraz miałem negatywną myśl, w którą uwierzyłem i moje ciało migdałowate ją usłyszało… No tak… Informacja poszła do nadnerczy i w tym momencie do mojej krwi dostaje się adrenalina… Czuje jak moje ręce drżą…”

Spróbuj!

Na dzisiaj to tyle. W kolejnym wpisie zdradzę Ci pewien sekret, który pomoże Ci się rozprawić z tremą raz na zawsze.

Jak zwykle liczę na Twój komentarz. Cześć!

Podobne wpisy

8 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments