Przykazania nauki śpiewu

10 przykazań nauki śpiewu

Nauka śpiewu może być trudnym wyzwaniem, jeśli nie wiesz co robisz.

W tym artykule wręczę Ci 10 przykazań nauki śpiewu, czyli zbiór ogólnych zasad dotyczących nauki śpiewu oraz mentalnego nastawienia, które powinno jej towarzyszyć. Jeśli będziesz ich przestrzegać, to Twoja wyprawa po lepszy głos będzie o wiele krótsza, a droga, którą zmierzasz, mniej wyboista.

Przykazanie 1. Nauka śpiewu jest dla Ciebie

Nauka śpiewu to nie jest nic, na co musisz uzyskać czyjeś pozwolenie. Jeśli chcesz śpiewać, to śpiewaj i innym nic do tego. Ważne, żebyś to lubił, nic innego się nie liczy.

Powtarzam jeszcze raz. Chcesz śpiewać, śpiewaj.

Janek, Janek, ale co jak mi nie wyjdzie? Co jak nie zostanę sławnym wokalistą? Albo chociaż średniej klasy celebrytą, o którym czasem piszą na Kundelku? Co wtedy!?

To samo pytanie (lub podobne) mógł sobie zadać kiedyś Elvis. No wiesz, kiedy zaczynał i mu nie szło.

Każdy z tych wielkich ludzi, którzy na zawsze zapisali się na kartach historii mógł w pewnym, trudnym momencie swojego życia, stwierdzić – „Nie, to jednak nie dla mnie, po co próbować i tak się nie uda… To bez sensu.”

To by była kwestia sekundy – podjęcia decyzji, że to koniec i nigdy byśmy o nich nie usłyszeli. Ale tego nie zrobili i chwała im za to!

Jeśli otoczenie Cię nie wspiera, to nie myśl że jesteś jakiś wyjątkowy. Świat to nie zawsze przyjazne miejsce dla kogoś, kto chce przeżyć życie w sposób niestandardowy.

Ludzie wręcz uwielbiają sprowadzać na ziemie tych z nas, którzy ośmielają się marzyć o czymś innym. Tak już jest i nic z tym nie zrobisz.

Dlatego trzeba się uodpornić na to co mówią i robić swoje, niezależnie od tego co to jest, co chcesz robić.

Przypomniał mi się mail, który kiedyś dostałem. Jeden chłopak napisał, że wstydzi się tego, że… potrafi śpiewać. Że w jego rodzinie nikt nie umie śpiewać i jak coś razem śpiewają, to specjalnie fałszuje, żeby się nie wydało.

Tak, wiem co myślisz…

To jest doskonały przykład tego, jaką presję wywierają na nas rodzina i społeczeństwo.

Możliwe, że też tak miałeś, że byłeś w grupie osób i byłeś w czymś od nich lepszy albo coś więcej wiedziałeś, ale się nie przyznałeś, bo chciałeś być częścią grupy, nie chciałeś, żeby Cię odrzucili albo uznali, że się wymądrzasz.

Ale jeśli chcesz śpiewać, to czasem będziesz musiał zacisnąć zęby i śmiało iść przed siebie. Nie zważać na nic, nie słuchać tego co mówią inni i zręcznie przeskakiwać nad kłodami, które rzucają Ci pod nogi.

Przykazanie 2. Trenuj swój głos

Bez pracy nie ma… wokalistów! Może to banał, ale nie spodziewaj się spektakularnych rezultatów, jeśli będziesz się ograniczać tylko do śpiewania. Śpiewając piosenki w określony sposób, utrwalasz sobie tylko sposób, w jaki je śpiewasz. Jeśli robisz błędy i ich nie korygujesz, to te błędy sobie utrwalasz.

Potem kończysz na iSing z setką nagrań, które brzmią dokładnie tak samo i tysiącem słitaśnych komencików w stylu – „ślicznie:* zapraszam do mnie:*:*:*”

Nie żeby pławienie się w swej zarąbistości było czymś złym, wręcz przeciwnie, ale czasem warto spojrzeć trzeźwo na to gdzie się jest i co można zrobić, żeby było lepiej.

Musisz ćwiczyć, musisz się doskonalić, na sukces trzeba zapracować.

Nauka śpiewu to setki godzin poświęcone na wprawki,  trening oddechowy, trening fizyczny, próby, lekcje śpiewu, opracowywanie otworów itd.

Jeśli chcesz dobrze śpiewać, to musisz poświęcić czas i energię na trenowanie swojego głosu.

Do treningu polecam oczywiście darmową rozgrzewkę z tej strony (TCRW), a jak już zdecydujesz, że chcesz zając się śpiewem na poważnie, to zachęcam do zakupu kursu NAUKA ŚPIEWU PRO.

Przykazanie 3. Wysypiaj się

Głos często określa się jako „żywy instrument”. Ja rozróżniam jeszcze półżywy (późno w nocy) i ledwo żywy (rano po imprezie).

Ale tak, tak. To żyje! I jak jest wypoczęte, najedzone i zrelaksowane, to radośnie merda ogonem i o wiele lepiej brzmi.

Jak jesteś zmęczony, to Twój głos również, a jak głos jest zmęczony, to Cię nie słucha (i sika na wycieraczkę).

Jeśli byłeś w stanie wyobrazić sobie głos sikający na wycieraczkę, to podziwiam, ja do teraz próbuję :/

Postaraj się spać przynajmniej 7 godzin, bo tyle potrzebuje Twój organizm, żeby się w pełni zregenerować.

A co jak nie możesz?

No cóż, jeśli cierpisz na bezsenność w Seattle lub inną formę bezsenności, to pokaże Ci sprawdzony sposób na… sen nocy letniej!

Zwykle nie możemy zasnąć, bo pojawiają się nam w głowie różne myśli… Ciągle nowe i nowe i nowe… I tak leżymy, leżymy, leżymy… I nowe i nowe… Obracamy się na drugi bok… Nowe i nowe i nowe…

Jak się pozbyć tych myśli?

Użyj swojej wyobraźni i wyobraź sobie białą tablicę. Jak tylko jakaś myśl się pojawi, od razu zmazuj ją z tablicy wyobrażoną gąbką. Twoim zadaniem jest utrzymać tablicę w czystości.

Takie zmazywanie jest dosyć nudne i monotonne, co powinno szybko zmęczyć Twój mózg, tak że pójdzie spać, a Ty razem z nim.

Przykazanie 4. Pij dużo wody

Nauka śpiewu jest o wiele bezpieczniejsza, kiedy Twoje struny głosowe są nawilżone. Jeśli dużo ćwiczysz i dużo śpiewasz, to wypijaj przynajmniej 1,5 – 2 litry wody dziennie (plus herbaty itp.). Wypij trochę więcej rano, żeby uzupełnić braki po całej nocy.

Aha, czasami możesz mieć wrażenie, że woda wysusza Ci gardło, zwłaszcza kiedy jesteś chory. To dlatego, że wypłukuje Ci śluz i jak on na chwilę znika, to czujesz że masz sucho. To nie znaczy, że woda wysusza, tylko że musisz jej wypić jeszcze więcej.

Woda jest dla strun tym, czym smar dla maszyny. Bo w sumie struny głosowe, to taka maszynka do produkcji dźwięku.

Pomyśl o tym jeszcze tak…

Łamałeś kiedyś suchą gałąź? Pyk na kolano, trzask i już masz ją w dwóch kawałkach. A co gdy ta sama gałąź jest mokra? Próbujesz ją złamać, ale ona się nie łamie, tylko zagina. Potem starasz się oderwać jeden kawałek od drugiego, kręcisz na wszystkie strony i za cholerę nie możesz tego rozerwać.

Taką moc daje woda Twoim strunom głosowym. Jak struny są wilgotne, to są też bardziej giętkie, elastyczne i odporne na uszkodzenia.

Taka odporność się przydaje, zwłaszcza jeśli dopiero zaczynasz i Twój głos szybko się męczy.

Woda wpływa również korzystnie na Twoje samopoczucie.

Jeśli jesteś zmęczony, mimo że się wyspałeś, jeśli nic Ci się nie chce i nie możesz się skupić, to bardzo często są to właśnie objawy odwodnienia.

Woda jest super ważna. Ważniejsza od jedzenia. Bez jedzenia możesz przeżyć o wiele dłużej, niż bez wody.

Przykazanie 5. Zapanuj Nad Strumieniem Wydychanego Powietrza

Umiejętność panowania na strumieniem wydychanego powietrza, to umiejętność kluczowa w nauce śpiewu. Kropka.

To strumień powietrza wprawia w drgania struny głosowe, więc od jakości tego strumienia w dużym stopniu zależy to, czy dobrze śpiewasz.

Po to właśnie robimy to ćwiczenie – „Ssssss…” Wydychamy powietrze powoli na „Ssssss…” jak wąż, staramy się syczeć jak najdłużej na jednym wydechu. Na początku jest łatwo, ale im dłużej syczysz, tym robi się trudniej. Staraj się, aby Twój syk był jednostajny, płynny, bez żadnych przerw, wahań, czy załamań – w miarę tej samej głośności.

Zmierz sobie czas stoperem. Jak długo udało Ci się syczeć? Nie ma dobrych i złych wyników. Ważny jest sam proces. Zapisz ile sekund miało Twoje syczenie i każdego dnia staraj się wysyczeć o jedną sekundę więcej.

W ten sposób uczysz się kontrolować pracę swojej przepony.

Ludzie często pytają, jak śpiewać przeponą, no cóż, chodzi właśnie o to, żeby mieć na tyle sprawną przeponę, a właściwie to mięśnie wokół niej, żeby móc kontrolować strumień wydychanego powietrza.

Więcej ćwiczeń na kontrolę strumienia wydychanego powietrza znajdziesz w NAUKA ŚPIEWU PRO.

Czemu to takie ważne?

Głos jest niczym dryfująca łódka na rzece. A strumień powietrza to rzeka. Tak jak rzeka niesie łódkę, tak strumień powietrza niesie głos.

Kiedy nurt rzeki jest spokojny i jednostajny, to łódka sobie płynie. Wszystko gra.

Nagle jednak słychać grzmot, zrywa się silny wiatr, a czarne chmury przesłaniają słońce. Na rzece zaczynają się pojawiać złowrogie, nieregularne fale, które bezlitośnie kołyszą naszą biedną, małą łódką. Łódeczka chcąc nie chcąc musi stawić czoła wszechpotężnym siłom natury i wziąć udział w śmiertelnej grze o przetrwanie…

Mniej więcej to dzieje się z Twoim głosem, kiedy chcesz coś zaśpiewać, a nie panujesz nad strumieniem wydychanego powietrza (większość ludzi nie panuje).

Twój głos się chwieje, nie trafiasz w dźwięki, tracisz nad nim panowanie.

Dlatego do kursu NAUKA ŚPIEWU PRO dodaję, jako jeden z bonusów, kurs – TCTO (Twój Codzienny Trening Oddechowy), aby Twoja łódeczka była zawsze bezpieczna.

Przykazanie 6. Weź Odpowiedzialność za Swoją Naukę Śpiewu

Ty prowadzisz

Wielu ludzi woli oddać kierownicę w obce ręce, niż prowadzić samemu. Tacy ludzie dziwią się potem, że nie dojechali tam, gdzie chcieli.

Spinają się wtedy i złoszczą! No przecież ten &%*#$% miał mnie dowieźć na miejsce! Obiecał! Jak on mógł! To jego wina!

Czy słusznie się złoszczą? Słusznie! Czy mają rację? Mają!

Nie zmienia to jednak faktu, że znaleźli się w ciemnej…  i jedyne co mogą zrobić, to bezradnie rozłożyć ręce.

Jednak, gdy emocje już opadną, niektórzy z nich mogą dojść do wniosku, że sami są sobie winni. Że sami oddali swój los w czyjeś ręce. Że sami zrzekli się odpowiedzialności.

On ma mnie nauczyć!

Podejście ludzi do nauki śpiewu często wygląda tak – „Załatwię sobie lekcje u nauczyciela, teraz niech on się martwi, żeby mnie nauczyć. Jak mnie nie nauczy, to będzie jego wina, ja nie będę sobie miał nic do zarzucenia, w końcu chodziłem na lekcje, nie?”.

BŁĄD. To Ty jesteś odpowiedzialny za swój wokalny rozwój, nikt inny.

Zwłaszcza, że nikogo poza Tobą nie obchodzi Twój sukces. Nikt się nie zmartwi, jak Ci się nie uda. Nikt poza Tobą.

Nawet rodzina i znajomi. Jasne, mogą Ci dobrze życzyć, ale im wystarczy, że będziesz zdrowy i bezpieczny. Jakoś przeżyją to, że nie nauczysz się śpiewać.

Dlatego musisz wziąć sprawy w swoje ręce i samemu zadbać o swój rozwój!

Bierność

Większość ludzi jest bierna. Czeka, że może coś dobrego ich w życiu spotka. Że będą mieli szczęście. Że może coś, gdzieś, kiedyś, jakoś się wydarzy. I tak czekają, czekają, czekają, czekają…

Czekają na kogoś, kto ich nauczy. Czekają, aż zjawi się „ktoś z branży” i ich zauważy.

Że jakiemuś znanemu producentowi, zepsuje się samochód akurat blisko klubu, w którym akurat śpiewają i się zachwyci i zaproponuje im wielki kontrakt…

Takie rzeczy, tylko… Już nawet nie.

Chociaż motyw z producentem ma sens, jeśli wszystko dobrze zaplanujesz, łącznie z zagłuszeniem telefonu i kolcami na jezdni… (głośno myślę). ALE TO JUŻ NIE JEST BIERNOŚĆ!

Ludzie sukcesu aktywnie wpływają na otaczającą ich rzeczywistość. Sami powodują zmiany. Nie czekają na skutki, sami są ich przyczyną.

Jak nie widzą „światełka w tunelu” to wchodzą do tego tunelu i je sobie zapalają.

Nauczyciele

Nie wątpię, że na swojej drodze spotkasz wielu mądrych ludzi. Ucz się od nich, korzystaj z ich wiedzy, ale nigdy nie oddawaj im kontroli nad własnym losem.

Swoich nauczycieli traktuj jak doradców, konsultantów. Nie jak wszechwiedzące wyrocznie.

To Ty będziesz musiał wyjść na scenę, nie oni. To Ty oberwiesz pomidorem (żart!), nie oni!

To Ty siedzisz za kółkiem, Twój instruktor siedzi z boku i tylko Ci doradza.

Zaufaj SOBIE

Pytasz się ludzi, czy dobrze śpiewasz? Prosisz o ocenę? Jak jest negatywna, to jesteś przybity, a jak pozytywna, to skaczesz z radości?

To jak się czujesz zależy od tego, co inni o Tobie mówią/piszą/myślą?

Wylecz się z tego, bo będziesz cierpieć.

Zaufaj sobie i swojej ocenie. Zanim poprosisz kogokolwiek o opinie, zastanów się, co sam myślisz o swoim wykonaniu. Co Ci się podoba, a co nie? Co mogłeś zrobić lepiej? Co byś zmienił? W jaki sposób?

A potem skonfrontuj to co sam myślisz, z tym co mówią inni. Wyciągnij wnioski.

Autorytety

Zasada ograniczonego zaufania obowiązuje również w nauce śpiewu.

Często przypisujemy komuś nieomylność, tylko na podstawie jego wieku, doświadczenia, tytułu, jakiegoś dyplomu albo tego, że nosi okulary! Bo przecież każdy, kto nosi okulary jest mądry, prawda?

Bo pewnie czyta książki całymi dniami, a nie naparza trolle toporem na komputerze.

Nie zrozum mnie źle. To jest dobre i w wielu wypadkach się sprawdza. Np. wole żeby w razie czego, operował mnie ktoś po studiach medycznych, a nie wielbiciel serii Piła, który twierdzi, że na cięciu flaków zna się jak nikt!

Jednak wśród lekarzy też zdarzają się czarne owce. Ludzie są tylko ludźmi.

Głupim można być przez całe życie. Można mieć doświadczenie w robieniu rzeczy, które nie działają. Można mieć wiedzę, ale nie umieć jej zastosować w praktyce. Można być w czymś świetnym, ale nie umieć tego nauczać.

Jeśli chcesz się szybko rozwijać, musisz sam, aktywnie zdobywać wiedzę. Jeśli nic nie wiesz o nauce śpiewu, to jak poznasz czy ktoś jest w stanie Ci pomóc, czy tylko chce wyciągnąć od Ciebie kasę? Jak odróżnisz dobrego nauczyciela od złego?

Może warto się dowiedzieć czegoś o anatomii? Np. jak działa Twój głos, jak wyglądają narządy, które biorą udział w wytwarzaniu dźwięku.

W jaki sposób powstaje dźwięk? W jaki sposób dźwięk zmienia się w słowa?

Oglądałeś zdjęcia krtani? Strun głosowych? Wiesz jak to mniej-więcej wygląda? Jak działa? Wiesz jak wygląda przepona? Wszystko jest w Google, wystarczy poszukać.

Jednak większość ludzi jest zbyt leniwa, żeby to zrobić.

Potem pójdą na lekcję i będą bezmyślnie chłonąć wszystko, co powie im nauczyciel.

Czasami im się to opłaci, bo nauczyciel będzie dobry. Czasami nie, bo nauczyciel będzie kiepski.

Taka loteria.

Naprawdę chcesz, żeby to przypadek zadecydował jak szybko i czy w ogóle będziesz się rozwijał?

Myślę, że nie.

Musisz trzymać rękę na pulsie. Musisz mieć kontrolę nad swoim rozwojem. Rozwijać się świadomie.

Wiedzieć, że jeśli ktoś mówi Ci, że czegoś nie możesz, to nie znaczy, że nie możesz, tylko że ten ktoś tak myśli.

Że jeśli ktoś coś robi przez 30 lat, to znaczy, że robi to przez 30 lat, a nie, że na pewno jest w tym dobry.

Rodzina

To że rodzina Cię kocha, nie oznacza, że będzie Cię wspierać w Twoich wokalnych poczynaniach, dlatego nie możesz uzależniać tego co robisz od ich opinii.

„Wiesz co Louis… Daj sobie spokój. Śpiewasz jak żaba. Masz chyba najbardziej żabi głos na świecie. Dobrze Ci idzie granie na trąbce, wróć do tego, zostań przy trąbce, ale nie śpiewaj. Tylko się ośmieszasz…”

Te słowa usłyszał kiedyś młody Louis Armstrong od swojego taty. Gdyby posłuchał, to nigdy nie zaśpiewałby jednego z najbardziej znanych standardów w historii – „What a Wonderful World”.

Pytania

W naszym świecie obowiązuje prawo przyczyny i skutku. Każdy skutek ma swoją przyczynę. Zasada ta odnosi się również do śpiewu. Jak coś robisz źle [skutek], to czymś to jest spowodowane [przyczyna]. Fajnie by było się dowiedzieć, co to za przyczyna… Warto zapytać.

Nie bój się zadawać pytań. Mądrzy ludzie dlatego są mądrzy, bo zadają dużo pytań.

Jak jesteś na lekcji śpiewu i czegoś nie rozumiesz, to pytaj. Wszystko musi być logiczne, wynikać jedno z drugiego.

Czemu akurat takie ćwiczenie? W jaki sposób to ćwiczenie zmieni mój głos? Czemu akurat w taki sposób? Czemu robiąc to ćwiczeni w ten sposób robię je dobrze, a robiąc w tamten, robię je źle?

I nie chodzi o to, żeby zepsuć dzień nauczycielowi (no dobra, moooże trochę 🙂 ) tylko o to, żebyś sobie wszystko poukładał, żebyś wszystko zrozumiał, a nie bezmyślnie powtarzał, bo ktoś Ci powiedział, że tak właśnie ma być.

Nigdy nie zadowalaj się odpowiedziami w stylu „Bo tak.”, „Bo ja tak mówię.”, „I tak nie zrozumiesz.”. Dobry nauczyciel nie boi się pytań.

Mglisty język

Niektórzy „nauczyciele” nigdy się nie przyznają, że czegoś nie wiedzą. Zwłaszcza jeśli mają pewność, że i tak się nie zorientujesz, czy to co mówią ma sens, czy nie (jeszcze jeden powód, żeby dokształcać się na własną rękę).

Jeśli nie masz wiedzy, to możesz stać się ofiarą czegoś, co nazywam mglistym językiem.

O co chodzi?

Jeśli zaskoczysz swojego nauczyciela-doradcę pytaniem, na które nie zna odpowiedzi, to może on na chwilę zmienić się w polityka i zacząć do Ciebie mówić pokrętnym, abstrakcyjnym, pseudo-fachowym i niezrozumiałym językiem.

Tak żebyś poczuł się jak idiota i nie zadawał więcej pytań.

Jeśli nie masz dostatecznej wiedzy, to nie będziesz w stanie ocenić, czy to co mówi ma sens. Trudno będzie Ci też sformułować kolejne pytania.

Nieświadome owieczki łatwo się strzyże, dlatego edukuj się!

Albert Einstein mawiał, że jeśli ktoś nie potrafi czegoś wytłumaczyć w prosty sposób, to znaczy, że tego nie rozumie. Warto o tym pamiętać.

Profesjonaliści

Czasami pisząc do mnie używacie określenia „profesjonalny nauczyciel” – „Niedługo zapisuję się do profesjonalnego nauczyciela”.

Fajnie. Ale który nauczyciel powie o sobie, że nie jest profesjonalny?

Naprawdę myślisz, że są jacyś ludzie, którzy powiedzą – „A nie, ja nie jestem profesjonalnym nauczycielem, ja jestem takim zwykłym szaraczkiem, trochę uczę tu i tam, czasami dorabiam jako model pośladków…” NIE!

Zapytajcie Pana Włodka.

– Panie Włodku?- Ta?- Jest pan profesjonalistą?- He! Panie! No co Pan. Ja bym nie był?… A w czym?

Sami profesjonaliści.

Taka profesjonalna nauczycielka wyrzuciła Shakirę z chóru i powiedziała jej, żeby lepiej nie śpiewała, bo „brzmi jak koza”.

Shakira mogła sobie wziąć do serca tę „profesjonalną” poradę, ale na szczęście tego nie zrobiła i całkiem nieźle sobie poradziła. A przecież mogła złapać doła i zrezygnować. I kto by wtedy zaśpiewał „ŁaKa-ŁaKa-E-He” się pytam?

Sam oceń, czy ktoś jest profesjonalistą. Czy jest nim dla Ciebie. Ktoś może być dobry w rozwiązywaniu jednych problemów i pomagać wielu osobom, ale Ty możesz mieć inny problem, z którym ten ktoś sobie nie poradzi, nigdy nie wiesz.

Nie polegaj w 100% na nauczycielach. Korzystaj z ich rad, ale nie ufaj im bezgranicznie. Wszystko co słyszysz konfrontuj z tym, co już wiesz, sprawdzaj informacje, pytaj na forach itd.

Cathrine Sadolin, jedna z najlepszych trenerek na świecie, mówi wprost – sam jesteś swoim najlepszym nauczycielem.

Nikt nigdy nie pozna Twojego głosu tak dobrze, jak Ty sam możesz to zrobić.

Ucz się od innych, ale w pełni polegaj tylko na sobie, bo pod koniec dnia zawsze zostaniecie sami. Ty i Twój głos.

Przykazanie 7. Szanuj Swój Głos

Wiem, wiem. Kolejny banał w stylu myj rączki po jedzeniu i nie uciekaj przed ciocią, kiedy chce Cię pocałować.

Każdy to wie, jednak nie każdy praktykuje.

Też miałem naście lat, też piłem przed koncertem, żeby mieć „chrypę” jak Kurt Cobain (wtedy nie wiedziałem jeszcze nic o nauce śpiewu).

Też wychodziłem na scenę z ostrym zapaleniem krtani, żeby powydzierać się dla kilku osób w zadymionym pubie… Bo to był TEN występ.

I jeśli miałeś kiedyś TEN występ, to wiesz co to znaczy TEN występ.

Swoją drogą, zadziwiające jest to, że przed koncertem możesz mieć problemy z wypowiedzeniem jednego słowa, a gdy wskakujesz na scenę dostajesz taki zastrzyk adrenaliny, że nagle wszystko jest możliwe. Po koncercie znowu tracisz głos i musisz się leczyć przez kilka tygodni… Ale koncert uratowany. Ech…

Mógłbym tu napisać, żebyś pod żadnym pozorem nie śpiewał, kiedy coś niedobrego dzieje się z Twoim głosem…

I to właśnie napiszę!

Pod żadnym pozorem nie śpiewaj, kiedy coś niedobrego dzieje się z Twoim głosem!

Ale znam realia. Pokiwasz głową, odchrząkniesz z bólem i pójdziesz śpiewać, jeśli będzie to coś ważnego.

Bo mimo, że masz wszelkie prawo, aby nie śpiewać, to nikt tego nie zrozumie. Ani kumple z zespołu, ani organizatorzy, ani państwo młodzi (jeśli śpiewasz na weselach).

W tym miejscu chciałbym Ci dać jakieś natychmiastowe rozwiązanie, magiczne lekarstwo, które w jednej chwili uzdrowi Twój głos, ale obawiam się że niczego takiego jeszcze nie wynaleziono.

Skup się raczej na prewencji. Zapobiegaj, zamiast potem na gwałt szukać ratunku.

Najważniejsze, żeby przestrzegać dwóch złotych zasad:

1. Jak coś boli, to jest złe i tego nie rób.

OK. Masochiści się ze mną nie zgodzą, ale głos rządzi się swoimi prawami! Jeśli przy wydawaniu dźwięków czujesz ból lub dyskomfort, to jest to sygnał, że coś robisz źle.

Odpocznij, a potem spróbuj zrobić to samo w inny sposób. Tak, żeby nie bolało.

Słuchaj swojego organizmu, on prawdę Ci powie.

Trenuj głos regularnie (np. z NAUKA ŚPIEWU PRO), żeby być w dobrej formie i pij dużo wody, aby struny były bardziej odporne na zmęczenie.

Kolejna zasada…

2. Jak masz chrypę, to nie śpiewaj.

Chrypa najczęściej nie boli, ale ją słychać. Masz taki niechciany „piasek” dodany do głosu. Aby się jej pozbyć, potrzebny jest odpoczynek.

To oznacza zero śpiewania.

Jeśli masz chrypę i ją zlekceważysz, to może się ona przerodzić się w coś gorszego.

Struny potrzebują czasu na regenerację. Jeśli im go nie dasz, to z Twoim głosem będzie coraz gorzej.

Śpiewanie z chrypą może prowadzić do zapalenia krtani, a to paskudztwo się długo leczy. Krwawiące polipy na strunach głosowych to też nic fajnego. W skrajnych wypadkach trzeba ciąć struny skalpelem/laserem. Nie chcemy tego.

Problemy z głosem wyłączyły ze śpiewu, na dłuższy okres, wielu znanych wokalistów, na myśl przychodzą mi Steven Tyler, Klaus Meine, czy Edyta Bartosiewicz.

Głos trzeba szanować. Kropka.

Z drugiej jednak strony, nie należy popadać w obłęd. Jeśli przestrzegasz powyższych zasad, to wszystko będzie OK.

Są ludzie, którzy mają obsesję na punkcie swojego zdrowia. Problem w tym, że tak bardzo obawiają się oni chorób, że ciągle o nich myślą.

A jak o czymś często myślisz, to dla Twojej podświadomości jest to sygnał, że tego właśnie chcesz i pomaga Ci to zdobyć.

Ona nie wie co jest dobre, a co złe. Daje Ci to, o czym dużo myślisz.

Dlatego właśnie ludzie, którzy najbardziej obawiają się o swoje zdrowie, zwykle najczęściej chorują. To sprawia, że boją się chorób jeszcze bardziej i jeszcze więcej o nich myślą. Koło się zamyka.

Jeśli chcesz być zdrowy i szczęśliwy, myśl o zdrowiu i szczęściu. Pozytywne nastawienie RULEZ!

Podsumowując…

• Jak coś boli, to jest złe i tego nie rób.

• Jak masz chrypę, to nie śpiewaj.

Za naginanie tych zasad możesz zapłacić. Czasami tygodniem, czasami wieloma tygodniami leczenia.

Jeśli już będzie źle, a trzeba będzie wystąpić, to będziesz musiał zdecydować, czy gra jest warta świeczki. Czy warto ryzykować zdrowie, dla jednego występu. Najczęściej nie warto.

Najlepiej jednak w ogóle nie mieć takich rozkmin.

Trenuj głos (najlepiej z NAUKA ŚPIEWU PRO), dbaj o niego, nawilżaj struny, przestrzegaj opisanych tu zasad, a wszystko powinno być OK!

Przykazanie 8. Trenuj Swoje Ciało

W zdrowym ciele, zdrowy głos! Nauka śpiewu będzie dla Ciebie o wiele łatwiejsza, jeśli będziesz dbać o swoje ciało.

Twój wokalny mechanizm składa się głównie z mięśni, dlatego warto być w dobrej kondycji fizycznej.

Śpiewanie to w uproszczeniu umiejętność napinania jednych mięśni i rozluźniania innych, tak aby pojawiał się dźwięk, który chcemy uzyskać.

Słabe mięśnie mają tendencję do napinania się wbrew Twojej woli. Nad wytrenowanymi mięśniami masz kontrolę.

Jeśli chcesz dobrze śpiewać, musisz panować nad swoim ciałem.

Jakie ćwiczenia fizyczne wykonywać?

Cóż… Najważniejsze jest, żeby w ogóle jakieś wykonywać, bo większość ludzi tego nie robi.

Dla nas najważniejsze są mięśnie tułowia. Rób brzuchy, odgięcia, rozciągaj się. Sprawne mięśnie wokół przepony odciążają gardło i łatwiej się śpiewa.

Pamiętaj też, że Twoja fizyczność i psychika są ze sobą połączone i wzajemnie na siebie oddziałują.

Często, aby zmienić „gorszy dzień” w lepszy, wystarczy zmusić się do intensywnych ćwiczeń i wtedy nastrój też się poprawia.

Przeprowadź mały test.

  1. Zaśpiewaj jakąś piosenkę.
  2. Zrób sobie intensywny trening fizyczny.
  3. Zaśpiewaj jeszcze raz tę samą piosenkę.

Sprawdź jak zmieniło się Twoje wykonanie. Może nagle masz więcej luzu w gardle? Może głos jakby sam stał się mocniejszy? Może wszystko przychodzi Ci łatwiej?

Przykazanie 9. Miej Otwarty Umysł

Jak mawiał Frank Zappa, umysł jest jak spadochron – działa tylko, jak jest otwarty.

Bądź głodny wiedzy i nowych rozwiązań, nigdy nie osiadaj na laurach. Ludzie, którzy myślą, że już wszystko wiedzą, przestają się rozwijać i z czasem dają się wyprzedzić tym, którzy na początku byli daleko w tyle, ale przez cały czas uparcie parli przed siebie.

Bądź elastyczny, jak coś nie działa, próbuj czegoś innego. Istnieją różne metody i podejścia do nauki śpiewu. Nic nie stoi na przeszkodzie, abyś starał się poznać ich jak najwięcej.

Nie ograniczaj się do jednego systemu, jednej metody techniki itp.

Badaj, testuj i sprawdzaj co działa. Z każdej metody bierz to co najlepsze i idź dalej.

Z przymrużeniem oka traktuj ludzi, którzy wyznają tylko jedną prawdę, tylko jedną rację i dyskredytują wszystko inne.

Wykorzystaj ich. Dowiedz się wszystkiego, co wiedzą i idź dalej. Nie daj się wciągnąć do ich małych światów.

Do tego samego celu mogą prowadzić różne drogi. To że ktoś odkrył jedną, nie znaczy, że nie istnieje inna – lepsza, szybsza, prostsza.

Aktywnie szukaj nowych informacji. Bądź pionierem, odkrywcą, wynalazcą. Bądź badaczem własnego głosu. Szukaj nowych, bardziej efektywnych sposobów na robienie tych samych rzeczy.

Nie daj się zamknąć w mentalnej puszce sądząc, że świat poza nią nie istnieje.

Nie ma rzeczy, której nie można by było ulepszyć, uprościć, zmodyfikować. Zawsze można coś zrobić lepiej.

Ucz się śpiewać tak, jakbyś sam miał potem uczyć innych.

Może z czasem będziesz mógł stworzyć własny system do nauki śpiewu, który będzie idealnie dopasowany do Twoich własnych potrzeb.

Przykazanie 10. Baw Się!

Nauka śpiewu i śpiewanie powinny dawać Ci radość. Być dla Ciebie czymś przyjemnym. Jeśli już Cię to nie cieszy i czujesz, że się wypaliłeś, to zrób sobie dłuższą przerwę. Tak długą, żeby zatęsknić. Czasem taki restart jest potrzebny.

Pomyśl dlaczego sprawiało Ci to radość… Co jest w tym takiego fajnego, że wcześniej chciałeś to robić.

Uważaj, żeby nie popadać w rutynę.

Rutyna zabija nie tylko związki, ale też pasje i zainteresowania. Jeśli musisz się do czegoś zmuszać, to znaczy, że zajechałeś w ślepą uliczkę i trzeba wycofać.

Jeśli znudziły Ci się ćwiczenia, odstaw je na jakiś tydzień. Idź na karaoke lub odpal sobie program do karaoke i pośpiewaj coś na luzie. Poszukaj nowych piosenek, których jeszcze nie śpiewałeś. Wyznacz sobie nowe cele, nowe wyzwania. Stwórz sobie w głowie wizję tego, co chcesz osiągnąć.

Obejrzyj koncert ulubionego zespołu lub wykonawcy, może przeczytaj jakąś biografię, poszukaj inspiracji do działania.

Potem wróć do ćwiczeń. Ciesz się procesem nauki, a rezultaty pojawią się szybciej niż myślisz.

Jak coś Ci nie wychodzi, to się nie denerwuj, zwykle trzeba ponieść kilka porażek, zanim osiągnie się sukces.

KONIEC, FIN, FINE, THE END! 🙂

Dotarliśmy do samego końca! Jak zwykle, liczę na Twój komentarz!

3maj się ciepło, do zobaczenia!

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

5 Comments

  1. Hej! Mam pytanie odnośnie pierwszego przykazania. Zachęcasz do pełnej mobilizacji i ciężkiej pracy WSZYSTKIE osoby, które chcą śpiewać. I nie neguję tego. Są jednak osoby, które mają słabo wykształcony słuch muzyczny i śpiewając do podkładu śpiewają zupełnie w innej tonacji. Te osoby SĄ PRZEKONANE, że zaśpiewały dobrze, bo nie słyszą, że tak nie jest. Czy Twoja rada obejmuje także te osoby? I czy to nie jest dla nich strata czasu i energii, biorąc pod uwagę jak wymagający jest rynek wokalny? A może istnieje możliwość zaczęcia od wykształcenia słuchu (może nawet do absoluta), a następnie pracy nad całą sztuką śpiewu? Czy jest to warte „zachodu”? Czy może powinny pogodzić się z brakiem talentu wokalnego i poszukać siebie gdzieś indziej? (bo z pewnością każdy ma talent) Taka wiedza pomogłaby szybciej obrać właściwy kierunek.

    1. Cześć, to prawda, że istnieją takie osoby, ale zdecydowanie częściej stykam się z ludźmi, którzy mają słuch, potencjał i mogliby dobrze śpiewać, ale z jakieś powodu uważają, że „nie są dość dobrzy” albo, że „nie mają głosu”, bo ktoś im tak powiedział. Wolę się skupić na zachęcaniu takich ludzi do śpiewania, niż zniechęcaniu tych, którzy i tak spotkają się z ostrą krytyką, jeśli tylko zapragną na tym „rynku wokalnym” zaistnieć, i którzy prawdopodobnie nigdy nawet nie przeczytają tego, co piszę. Poza tym, wiele osób śpiewa, bo lubi i niekoniecznie chce robić karierę. Jeśli ktoś nie ma słuchu, ale lubi sobie pośpiewać, bo np. go to uspokaja czy daje radość, to czemu nie. Ostatecznie, każdy nas decyduje, na co poświęca swój czas i nigdy nie wiemy na 100%, czy nasze wybory są optymalne.

      Często jest tak, że ludzie którzy mają słuch uważają, że nie mają słuchu, jak ich pytam, skąd to wiedzą, to mówią, że przecież słyszą. Niektórzy mylą brak słuchu z brakiem techniki/odpowiednich nawyków. „Brak słuchu” też może być mniejszy lub większy. Wielu ludzi może poprawić słuch, jeśli tylko poświęci na to czas i energię. Generalnie, jeśli ciągnie Cię do śpiewania, to jak najbardziej powinnaś spróbować i nikt nie ma prawa Ci zabronić, jak w ogóle nie będzie Ci szło, to się zorientujesz, prędzej, czy później.

    2. Mając około 15 lat zaczęłam śpiewać przy ogniskach. Dla zabawy, dla radości. Zdziwiłam się że moja grupa przyjaciół była zaskoczona że POTRAFIĘ śpiewać. Wkręcili mnie do młodzieżowego zespołu i przez jakiś czas bawiłam się świetnie, mając poczucie że coś w końcu potrafię i że to sprawia mi przyjemność. Później zaliczyłam przeprowadzkę, problemy, dorosłam… Kiedy postanowiłam wrócić do śpiewu, usłyszałam od nauczycielki a) ze mam kozi głos, b)zebym sie nie spodziewala zbyt wiele , bo w tym wieku powinnam umiec cos pokazac. Teraz mam 29 lat, serce mi sie unosi kiedy slysze ze ktos spiewa i czuje zal, ze ja moglam tez cos zrobic ale nie zrobilam nic. I zeby nie bylo, nigdy nie myslalam o spiewaniu profesjonalnym, o zarabianiu na tym. Ale gdybym w doroslym zyciu zajmowala sie nadal muzyka, moze mialabym wieksze poczucie wartosci, bo w glowie siedzi mi ze moglabym cos pokazac, ale juz za pozno na cokolwiek.

  2. Mam taki problem, że właściwie nie ważne co i kiedy śpiewam mam taki „piasek”, tak jakby obok dźwięku który chcę wydobyć jest pełno jakihś charczeń itp.. Mam 14 lat i rodzice mi mówią że brzydko śpiewam, ale jestem optymistą i oczekuję poprawy 😀

  3. Musisz poczuć ich ból, ten wk…rw na cały świat, bunt przeciwko niemu.
    Czasem, gdy skupiam się tylko na technice moje wykonania są co najwyżej poprawne, co więcej, zdarza mi się spektakularnie sp… skopać. Nauczyłam się, że jeśli chcę zaśpiewać naprawdę dobrze, wręcz epicko, przede wszystkim muszę oddać się emocjom, technika, jeśli jest, zadziała sama. Z drugiej strony należy uważać, żeby nie popłynąć za bardzo, ja powtarzam sobie „nie drzyj się, nie na początku, w finale sobie pokrzyczysz”. Działa.