Lęk przed śpiewaniem

Jak opanować lęk przed śpiewaniem

Nauka śpiewu to na pewnym etapie zmierzenie się z własnymi „demonami”. Dzisiaj poruszę temat lęku przed występowaniem publicznie.

Lęk przed wystąpieniami publicznymi to chyba najczęściej spotykany lęk wśród ludzi. To że go masz, wcale nie oznacza, że coś z Tobą nie tak. Właściwie, to rzadko spotyka się osoby, które kompletnie nie boją się występować. Oczywiście zakładam, że jest to zwyczajny lęk, a nie jakaś super-hiper-straszna fobia. Wtedy warto się udać do kogoś, kto jest dobry w szybkim usuwaniu takich rzeczy.

No dobra. Jak opanować ten lęk?

Naucz się koncentrować całą swoją uwagę na zadaniu, które masz wykonać. W Twoim wypadku na zaśpiewaniu piosenki. Strach powstaje dlatego, że masz w głowie zbyt wiele niepotrzebnych myśli.

Twój umysł ciągle pyta: „Czy im się spodoba?”, „Czy mnie zaakceptują?”, „Co będzie jeśli się pomylę?”. W głowie zaczynają się pojawiać różne obrazy, filmy, dźwięki, które niekoniecznie pomagają oraz ten głos… Głos, który mówi: „Nie uda Ci się”, „Nie dasz rady”, „Oj, nie będzie dobrze”, „Jesteś pewny, że chcesz się tak ośmieszyć?” itd.

Musisz się nauczyć ignorować tego wewnętrznego krytyka. Nie jest to trudne. Samo to, że zdasz sobie sprawę z jego istnienia, już Ci bardzo pomoże. Czasami wystarczy się uśmiechnąć i grzecznie podziękować mu za opinię.

Zatem olej swój głos wewnętrzny i całą uwagę skup na zewnątrz. Pokaż ludziom którzy Cię słuchają swoje emocje i wpłyń na to jak się czują. Bo tym właśnie jest śpiew. Śpiew jest wpływaniem na stany emocjonalne innych ludzi.

Oczywiście, żeby móc się skoncentrować na emocjach najpierw musisz mieć w miarę „ośpiewaną” piosenkę i obkuty tekst. Jest jeden niezawodny sposób na zapamiętanie tekstu, ale pewnie już go znasz, więc nie będę o tym pisał:)

Kolejna sprawa…

Czas dzieli się na przeszłość, teraźniejszość i przyszłość, ale tylko teraźniejszość jest prawdziwa. Przeszłość i przyszłość tak na prawdę nie istnieją. Są tylko w Twojej głowie. Dlatego cały czas musisz przebywać w teraźniejszości. Być tu i teraz. Zapomnij o tym co było, tego już nie ma i nigdy nie wróci. Przyszłość też jeszcze nie istnieje i nikt nie wie jaka będzie.

Obchodzi Cię tylko chwila obecna. Bądź zawsze w teraźniejszości i nie odpływaj ani w przeszłość, ani w przyszłość, bo wtedy automatycznie wchodzisz do swojej głowy i zaczynają się pojawiać niepotrzebne myśli.

Wracając do sposobu na zapamiętanie tekstu (naprawdę myślałeś, że to pominę?:)). Wystarczy, że przepiszesz go ręcznie (nie w Wordzie!) 30 razy, a potem odczytasz 30 razy. To najszybszy i najskuteczniejszy sposób na zapamiętanie tekstu jaki znam.

Padło ostatnio kilka pytań w stylu „Czemu wstydzę się śpiewać przy innych ludziach”.

No cóż. Wstyd jest w tym wypadku reakcją obronną.

Powiedzmy, ze gadasz sobie o różnych rzeczach ze swoją kumpelą, śmiejecie się, wygłupiacie itd. Czujesz się dobrze, bo macie mniej więcej równy status. Jednak co się dzieje, kiedy chcesz jej coś zaśpiewać? Wszystko się zmienia. Ona wchodzi w rolę oceniającego, a Ty w rolę ocenianego. Jej status automatycznie rośnie, bo dajesz jej władzę. Władzę wyrażenia swojej opinii na Twój temat.

Władza ta jest tym większa, im bardziej cenisz sobie zdanie koleżanki.

Pojawia się ryzyko. Ryzyko, że koleżanka Cię skrytykuje i tym samym zrani Twoje uczucia. Twoja podświadomość to zauważa i od razu uruchamia szereg mechanizmów obronnych.

Dla podświadomej części Twojego umysłu sytuacja jest prosta. Jak zaśpiewasz, możesz zostać zraniony. Jeśli nie zaśpiewasz, to wszystko będzie ok.

Podświadomość działa jak bezmyślny żołnierz, który „tylko wykonuje rozkazy”. Jeśli jest zaprogramowana, żeby Cię chronić, to będzie to robić wszelkimi dostępnymi środkami. I nic jej nie obchodzi, że w rezultacie może Ci bardziej zaszkodzić, niż pomóc.

Jakie to środki?

No cóż, cały arsenał. Od wewnętrznego krytyka, do niekontrolowanych drgawek, pocenia się, bólów brzucha, czy wymiotów.

Tak. To są właśnie oznaki wojny między Twoimi umysłami. Umysł świadomy chce zaśpiewać, podświadomy nie chce i zaczynają walczyć!

Jeśli nie panujesz nad swoją podświadomością, to każda taka wojna będzie dla Ciebie niezwykle przykrym doświadczeniem. Bo widzisz, podświadomości nie da się zwyciężyć.

Ona może Cię nawet zabić, jeśli dostanie takie instrukcje. Wielu zdrowych ludzi, którym omyłkowo powiedziano, że cierpią na jakieś śmiertelne choroby, na prawdę na nie umarło, ponieważ ich podświadome umysły dostały instrukcje „samozniszczenia”.

Ale dobra. Jak zatem opanować lęk, skoro podświadomości nie można pokonać?

Trzeba jej wydać nowe instrukcje!

Jak?

Musisz powiedzieć jej czego chcesz, a najlepiej to pokazać. Musisz wyobrazić sobie scenę, w której robisz to, czego normalnie się obawiasz i robisz to bez żadnego strachu czy lęku – z prawdziwą przyjemnością i satysfakcją.

Wyobraźnia jest właśnie po to. Żeby „rozmawiać” ze swoja podświadomością.

Możesz sobie np. wyobrazić, że właśnie zaśpiewałeś na wielkim koncercie i świetnie Ci poszło. Stoisz na olbrzymiej scenie, a ludzie klaszczą i skandują Twoje imię.  Im dokładniej to wszystko zobaczysz, usłyszysz i poczujesz w, tym Twoja podświadomość lepiej zrozumie o co Ci chodzi.

Żeby mieć pewność, że Twoja wiadomość dotarła do adresata, musisz przeżyć tą scenkę przynajmniej 100 razy. Tak, nie przesłyszałeś się.  100 razy!

Inaczej podświadomość może wrzucić Twoje pragnienie do szuflady z napisem „TAAA.., JASNE!”.  Musisz jej udowodnić, że to nie jest kolejne „chciałbym” czy „fajnie by były, gdybym…”

Jeszcze więcej informacji o radzeniu sobie z lękami i tremą oraz przede wszystkim o śpiewie i wszystkim, co z nim związane znajdziesz w moim pierwszych płatnym kursie.

Kurs prawdopodobnie będzie nosił nazwę Akademia Wokalmanii lub Wokaldemia i będzie wychodził w odcinkach, co miesiąc.

Dobra, tyle na dzisiaj. Na pytania, które zadaliście mi pod poprzednimi wpisami odpowiem w następnej notce.

A teraz napisz mi co o tym wszystkim myślisz!:)

Pozdrawiam!

Zobacz również

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

4 Comments

  1. Na swoim ślubie to chyba kiepski pomysł, żeby śpiewać. I tu wcale nie chodzi o samo śpiewanie, ale ślub w większości przypadków (zwłaszcza w kościele) bierze się raz w życiu. Często też towarzyszy temu wydarzeniu ogromny stres (i tu znów kobiety z reguły bardziej przezywają). Absolutnie nie mówię, że Tobie się to nie uda, ale zastanów się czy warto robić sobie takie „kombo” i czy nie lepiej w tym ważnym dniu odłożyć na bok zbędny stres, czuć się komfortowo i skupić na samej ceremonii 🙂

  2. ja tez tak mam jak w ważne dni śpiewam w kościele psalm … pewna mi osoba powiedziała ze muszę dać z siebie wszystko choćbym zrobiła w pewnym momencie błąd
    kiedyś tez tak miałam ze drżał głos …nie przejmuj sie wyjdzie ci swietnie

  3. Ja mam coś podobnego, ale nie do końca. Wiadomo, że stresuje mnie śpiewanie przed publicznością, ale czasem zwyczajnie zbyt emocjonalnie przeżywam piosenkę. Wzruszam się śpiewając coś wzruszającego i głos grzęźnie mi w gardle…co z tym zrobić???